Tuk Tuk lody Tajskie

August 22, 15:22

DSC_0014

Ostatnio we Wrocławiu można spotkać coraz więcej, oferujących różnorodne menu Food Trucków. Charakteryzują się używaniem naturalnych składników, a bary burgerowe często same wypiekają bułki. Jest też coraz więcej miejsc dla zwolenników kuchni wegańskiej i wegetariańskiej. Food trucki można spotkać porozrzucane po Wrocławiu i na food truckowych festiwalach, które odbyły się już dwukrotnie tego lata.

Wczoraj, zachęcona przez mojego znajomego (thanks, bro) odwiedziłam z chłopakiem jedno z takich miejsc. Chcąc zdążyć przed zamknięciem gnaliśmy na złamanie karku (a ja prawie udławiłabym się zupą szczawiową) – na szczęście udało nam się zdążyć. Przyczepa Tajskich Lodów Tuk Tuk, którą postanowiliśmy odwiedzić znajduje się dokładnie naprzeciwko C.H. Arkady, zaraz obok Pasibusa. Jeśli chodzi o lokalizację – centrum miasta, dobry dojazd, ale sam bar stoi na trawie. Dookoła poustawiane są skrzynki, na których można usiąść czekając na zamówienie (lub czekając w kolejce, ponieważ Tuk Tuk zyskał już grupę amatorów, a poza tym odgłosy z niego dobiegające przyciągają zainteresowanych przechodniów). Trochę przeszkadza uliczny hałas, ale taki już urok food trucków – stoją tam, gdzie łatwo się dostać.

Jeśli chodzi o same lody, to kiedy zobaczyłam w domu w jaki sposób są przygotowywane od razu wiedziałam, że muszę ich spróbować. Deser jest przygotowywany na oczach klienta, który może wybrać jeden lub dwa składniki z listy. Można dodać ciasteczka (w tym Oreo!), chałwę lub inne słodkości lub owoce, a nawet połączyć jedno z drugim. Najpierw na mocno zmrożonej blaszce siekane są dodatki, następnie dodaje się śmietankę. A potem zaczyna się prawdziwy spektakl. Masa lodowa siekana jest dwoma metalowymi szpatułkami dopóki składniki nie będą dobrze wymieszane. Gotowa masa rozsmarowywana jest cienką warstwą po blasze i ściągana szpatułką, co od razu zwija ją w ruloniki. Przyjemnie się patrzy na ten niecodzienny proces przygotowania, zwłaszcza, że widzimy co jemy.

Co do smaków jakie wybraliśmy: ja zdecydowałam się na połączenie ciasteczek z chałwą, a Maciek na banana z chałwą. Świetne było wyczuwanie pokruszonych ciastek oraz wyrazistego smaku chałwy. Zdecydowanie było to coś innego niż tradycyjne lody, ale dla mnie moje połączenie było nieco zbyt słodkie i końcówkę musiałam oddać chłopakowi, co nie zdarzyło się chyba jeszcze nigdy.

Podsumowując: na pewno jest to coś niespotykanego, wartego zobaczenia i spróbowania. Ze względu na dobrą lokalizację można się tam łatwo dostać, albo wpaść na po-zakupową regenerację po wizycie w Arkadach.

Zostawiam Wam również filmik z przygotowywania lodów <klik>

DSC_0005

DSC_0013

DSC_0015a

DSC_0017a

DSC_0028a

DSC_0008

DSC_0034

No Comments

Post A Comment