Sheep the Backpack

September 18, 16:45

DSC_0139

Słońce, temperatura powyżej 20 stopni, ciepła woda, lekka bryza… Niestety, mogłam o tym pomarzyć. 

Tak jak wcześniej pisałam – na weekend wybrałam się z tatą i M. nad morze, na Hel. Miało być słonecznie, w miarę ciepło, i wietrznie. Było tylko wietrznie. Za to bardzo wietrznie. Kiedy dojechaliśmy, wysiedliśmy z auta, i poszliśmy na spot – szybko doszłam do wniosku, że nie jestem aż takim zapaleńcem, żeby wyjść na wodę. Wyciągnęłam za to M. – dziecko miasta na dwugodzinny spacer po plaży. Ubrana w pięć warstw byłam gotowa stawić czoła przygodzie (pogodzie). Udało nam się prawie dojść z Jastarni do Juraty (jak się potem okazało zarządziłam odwrót zaraz przed początkiem miasta), zrobić kilka zdjęć, i dotlenić nasze wrocławskie płuca.

Następnego dnia wybraliśmy się pociągiem za całe 2zł 60gr (szczęśliwe życie studenta) na Hel, zobaczyć foki. Zmęczeni 12 minutową podróżą, schroniliśmy się przed chłodem na kawę w restauracji znajdującej się w zabytkowej chacie rybaka. Klimat był niepowtarzalny. Kominek, szydełkowane sewetki, punktowe źródła światła ze ściennych lampek, skórzane kanapy. Mogłabym tam siedzieć, i siedzieć. Jednak czekało na nas fokarium, i pociąg powrotny. U fok oczywiście było cudownie i przesłodko. Załapaliśmy się na karmienie z treningiem, przeuroczy widok. M. twierdzi, że kiedy czekam na jedzenie, wyglądam bardzo podobnie…

Sun, temperature about 20 degrees, warm water, delicate wind… Unfortunately, I could only dream about it. 

As I was telling – we went to the sea with my dad and M. The sun supposed to be shining, but it wasn’t. It was windy. Very windy in fact. Just when we arrived to the spot, I decided I’m not that strong to handle it. Instead of kitesurfing I took M. – the child of the city by the hand and went for a walk by the sea. We almost managed to get to the another city, but 2 hours of walking was enough for me, so we headed back to eat a cake and drink hot chocolate. 

The next day we went to Hel by the train, paying almost nothing (student discounts, yay!) to see the seals. Tired with 12min trip we found a super duper cozy restaurant where we had a coffee. There was a fireplace, so I could stay there forever. But there were seals and the comeback train waiting for us. We were there just at the time of feeding and training so we had such a lovely time watching these cuties doing their tricks. M. says I look very similar to them while waiting for my food…

t-shirt – Medicine
hoodie – Burton
pants – sh
shoes – Nike Air Max Thea
sheep – 7 years old souvenir

DSC_0115

DSC_0103

DSC_0140

DSC_0187

DSC_0169

DSC_0196

DSC_0154

DSC_0149

1Comment

Post A Comment