Polcon 2016, gry od Fox Games

September 10, 10:58

dsc_0316

Rozmawiałam ostatnio z Kubą o tym, kto ma napisać post o Polconie, no bo skoro już byliśmy, to coś można Wam zdradzić z tego jak było, szczególnie biorąc pod uwagę cenę biletów. Tak. Jakbyście nie wiedzieli, wejściówka na Polcon kosztowała 100zł za 4 dni (piąty dla wszystkich był darmowy). Mówię tu o biletach kupowanych w ostatnim terminie, nie będę przecież zanudzać Was tym, co sami możecie sprawdzić sobie o tu. Cała impreza odbywała się w Hali Stulecia od czwartku do poniedziałku. Cena biletu jednodniowego wahała się od 30 do 35zł. Zaplanowane były prelekcje, konkursy, spotkania z autorami. Niestety ani ja ani Kuba nie możemy wypowiedzieć się na te tematy, ponieważ pięć dni spędziliśmy w games roomie. Ja pracowałam dla Fox Games tłumacząc chętnym gry przez nich wydane, a Kuba obsługiwał stoisko Geek Szopa. Patrząc na ilość osób obecnych w sali z grami planszowymi, która zajmowała całą powierzchnię płyty głównej nie tylko ja uważam, że cena biletów była zdecydowanie przesadzona. Ludzi było niewiele, w czasie prelekcji tak naprawdę nie miałam komu tłumaczyć gier, a nawet w przerwach pomiędzy wykładami nie miałam urwania głowy. W tak wielkiej przestrzeni w jakiej spędzaliśmy dziesięć godzin dziennie nie czuć było tak naprawdę, że jesteśmy na konwencie fantastycznym.

dsc_0262

dsc_0244

Jeśli chodzi o gry Fox Games mnie najbardziej podobały się Gangi Nowego Jorku, szybka karcianka, na tyle łatwa, że dało się ją wytłumaczyć nawet początkującym graczom (jak zresztą inne gry tego wydawnictwa), a o której szerzej na pewno będziemy pisać na blogu, ponieważ mamy przyjemność posiadać ją na własność.

dsc_0259

Inną grą, która wyjątkowo przypadła mi do gustu były Owce na wypasie. Gracze najpierw układali pastwisko według uznania z płytek z hexami, a następnie umieszczali stos żetonów (owiec) na krawędzi. Celem gry było zajęcie jak największej powierzchni, a poruszać mogliśmy się do krawędzi lub przeszkody (takiej jak inna owca) dowolną ilością naszych puszystych bohaterów, z tym, że przynajmniej jedna zawsze musiała zostać na miejscu, z którego zabieraliśmy stado. Proste? Oczywiście, że tak. A ile zabawy!

dsc_0325

Sztuka wojny to najtrudniejsza propozycja od Foxów, jaką tłumaczyłam. Strategiczno – bitewna gra daje nam wiele możliwości, zabawy i zmusza nasz umysł do wysiłku. Cała akcja toczy się w Chinach, a każdy z nas kontroluje wojsko, które musi toczyć walki o prowincje. Każdy z graczy w tajemnicy zagrywa karty z takich samych talii początkowych (następnie dobieramy nowe karty, dzięki czemu zyskujemy więcej możliwości) na kolejne prowincje. Na kartach zazwyczaj znajdują się cyfry, które określają siłę naszego wojska, a do rozpatrzenia kontroli nad prowincją obliczamy przewagę w kartach.  Po jej wyliczeniu wstawiamy taką ilość wojska. Przykładowo: ja zagrywam kartę o wartości 6, mój przeciwnik o wartości 3, 6-3=3, więc wstawiam 3 wojska do prowincji, o którą walczyliśmy. Oprócz kart określających siłę, w talii są też karty plagi, która wybija połowę wojsk znajdujących się w prowincji. Mamy też karty generałów, które dają nam specjalne zdolności, a także karty wydarzeń, które modyfikują grę. Jak widzicie – Sztuka wojny jest całkiem rozbudowaną grą, która daje naprawdę wiele frajdy. Jak ja nie lubię gier bitewnych, tak ta szczególnie przypadła mi do gustu.

dsc_0258

Gobblety to kółko i krzyżyk na sterydach. Gramy sympatycznymi, plastikowymi, solidnie wykonanymi stworkami, które mogą zjadać się nawzajem. Mamy ich trzy wielkości, możemy zjadać zarówno siebie, jak i potworki przeciwnika. Naprawdę, naprawdę wciąga.

dsc_0270

Pociągi Europa. Dostajemy na rękę pięć kart z europejskimi miastami, mamy za zadanie połączyć je liniami kolejowymi. Kiedy pierwszemu graczowi się to uda, reszta oblicza punkty ujemne, czyli sumę dróg, których nie udało im się wybudować do osiągnięcia celu. Gramy dopóki któryś z graczy nie osiągnie określonej wartości punktów ujemnych.

dsc_0272

Metropolia to gra, w której budujemy budynki, z których uzyskujemy przychód, dzięki któremu możemy kupić kolejne budowle. Żeby określić, czy dostaniemy pieniądze, czy też nie rzucamy kostką, dlatego akurat ta gra niespecjalnie przypadła mi do gustu, ale u tych, którym losowość nie przeszkadza jak najbardziej może się sprawdzić. Celem gry jest wybudowanie określonej liczby budynków specjalnych. Bez dodatku (który dostajemy w pudełku z wersją podstawową) dość szybka, z dodatkiem czas rozgrywki ulega wydłużeniu, ale mamy do dyspozycji więcej budynków, które pojawiają się w grze w nieco inny sposób, niż w wersji podstawowej.

dsc_0309

Hobbit. Niebezpieczna wyprawa. Wcielamy się w Drużynę Pierścienia, która musi zmagać się z wrogami ze znanego cyklu. Zagrywamy karty z ręki, pozyskując kryształy (losując je z dołączonego woreczka). Karta dzieli się na dwie części. Ilość kryształów z górnej dostajemy zawsze, a te z niższej części tylko jeżeli warunek ich otrzymania będzie spełniony, także musimy uważać na moment ich zagrania. Pająki, trolle i orki zabijamy posiadając odpowiednią ilość i kolor kryształów. Zabite kreatury dają nam punkty zwycięstwa, dzięki którym zwyciężamy na koniec. Całkiem sympatyczna gra.

dsc_0271

Niebezpieczna wyprawa. Gra blefu, także nie dla mnie. Rzucamy kostką, mówimy (lub kłamiemy), jaki mamy wynik, następnie przeciwnicy mogą nas sprawdzić i w zależności od tego, kto miał rację tego pionek strącany jest w przepaść. Wygrywa ten, kto dojdzie najdalej.

dsc_0284

Po godzinach pracy mimo braku dużego ruchu trzeba było posiłkować się kawą.

dsc_0353

No Comments

Post A Comment